czwartek, 9 listopada 2017

Moje szczęście ma 10+




Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
Czyjeś ciało i ziemię całą -
A zostanie tylko, tylko fotografia,
To - to jest bardzo mało...

                                                                                         M.Jasnorzewska-Pawlikowska





Ja nie zgadzam się z tym lirykiem.
 Miast roztkliwiać się nad mrzonkami,
 każdego dnia czerpie z miłości i szczęścia, które jest mi dane doznawać
10 lat temu klik ( z małym hakiem) wyszłam za mąż
od tego dnia , a może ciut wcześniej wszystkie moje ścieżki się wyprostowały
nie ma kłopotów , problemów których nie możemy rozwiązać wspólnie
pomnażamy miłość a ona nam szczodrze sypie owocami
jakże pięknymi



Alicja urodziła się w pierwsza rocznice ślubu



Aleksandra dołączyła do nas dwa lata później




będąc dopełnieniem , promykiem radości , dzięki niej tworzymy rodzinę .Moja Wymarzona Rodzinę.



o więcej szczęścia nie śmiałabym prosić.





Pani Mario Jasnorzewka-Pawlikowska -szczęście się trafia, trzeba tylko umieć je dostrzec, a fotografie- nie znaczą nic , bez ludzi którzy są obok
one tylko chwytają chwile -stop klatki z życia



 Zdjęcia są zrealizowane 1 listopada z okazji 10 rocznicy ślubu; w mieście, które kocham, w miejscu ,które szalenie lubię i do którego tak często i was zabieram   klik  klik   klik

poniedziałek, 30 października 2017

Lucerna na jesień





Kiedy w Polsce szalał Grzegorz w innym miejscu naszej pięknej Europy jesień mimo końca października uraczyła nas swoim niewątpliwym pięknem.
Jak dorzucimy do pięknej pogody Alpy i alpejskie urokliwe miasteczko to można wpaść tylko w zachwyt. Niespiesznie syciliśmy oczy ......













Nad jeziorem było tak pięknie, niewiele "zaliczyliśmy" miasteczka. Trochę szkoda , bo śliczne. Ale takich widoków brakuje mi w Luksemburgu. Widocznie nie można mieć wszystkiego ;)












Tym razem wyjazd, jak zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz w cieniu maratonu. Kolejny raz się udało ;)







poniedziałek, 9 października 2017

Landschaft















Z łaskawości jesieni jeszcze raz skorzystaliśmy i wybraliśmy się na krótka lokalna wycieczkę
Zakole Sarry, najbardziej pocztówkowy widok z Sarrlandu , promujący region i kuszący, mimo wszystko dzikością przyrody . Na iście jesienne widoki liczyłam i ferie jesiennych barw i ..... no niestety .... z początkiem października ciągle dominowała zieleń






Wycieczka to bardzo lokalna, choć zagraniczna, zaledwie 30 km od granic Luxemburga, z którego wyjechać za granice niezmiernie łatwo ;)
Miała jednak dodatkowa wartość i ukryty smaczek
spacer w koronach drzew, wiedzieni opowiesciami o lesie i jego tajemniach








Co odwołując się do bardzo już znanej w blogosferze książce Sekretne Zycie Drzew
było pouczające, pogłębiające i obrazujące
bo lasy bukowe, bo wpływ gospodarki leśnej na strukturę lasu , bo sosny które jako jedyne iglaki się wyginają , bo biotop, biosfera , zielone płuca, bo energia drzew.... to wszystko mogłam teraz przekazać dziewczynom,







 a by poprawić ich koncentracje i nadmiar energii oswoić
czesc przygodowa tez byla









niedziela, 1 października 2017

Zagubieni w ... kukurydzy


Zycie w realu jest takie intensywne.


Coraz trudniej znaleszc czas na weekendowe podroze. Coraz czesciej ten jeden dzien wolny w tygodniu poswiecamy na nic nie robienie. A moze po prostu na bycie razem, bycie wspolnie. To dobry czas.

À le to mniej pocztowek. Niech i tak bedzie.
Co nie znaczy ze sporadycznie jakis wypad sie nie "urodzi"
Jak ten do Durbuy.








Ktore bylo glownym celem podrozy. Ktore jest uroczym miasteczkiem jakby wykutym z kamienia w Belgii. A ktore zwiedzilismy dosc pospiesznie. Spedzajac wiekszosc popoludnia.... na polu kukurydzy ;)

 
 
A wlasciwie na wielkim polu kukurydzy zamienionym w wielki labirynt pelen przygod
 









 
 
pelen zagadek i wskazowek
 


 
 
zabawa na calego, i na caly dzien
i dla kazdego
 
 

 
my bawilismy sie w towarzystwie mojego doroslego juz bratanka i jego narzeczonej
 
 
 
 
a tym samym wkroczylismy w jesien i jej szare dzdzyste dni