wtorek, 29 sierpnia 2017

Hey Astrid !






czyli całkiem poważny post o super bohaterach.





My dorośli sami wtłaczamy nasze dzieci w stereotypowe role społeczne. Jak dziewczynki to róż, lalka koszmar-Barbi .... i bajki ( tak tak one też nie są bez winy ) ...każda księżniczka marzy o poślubieniu księcia i dobry mąż to pełnia szczęścia. Czytając moim córkom, słuchając z nimi audiobooków czy oglądając Disneya- coraz częściej ręce mi opadały. Niewiele jest opowieści o tym że dziewczynki mają ambicje i odwagę realizować swoje marzenia. Tu na tle słodko -mdławych Kopciuszków, Śpiących Królewien i najgorszego rodzaju opowieści matrymonialnej Calineczki, wyróżnia się Merida Waleczna czy Mulan.
Z ulgą przyjęłam więc zamianę zainteresowań moich dzieci i nowej-super bohaterki mojej młodszej córki - Pippi Langstrump.









Wszak to dziewczynka nieprzeciętna, krnąbrna, niezależna i super silna! Od jakiegoś roku u nas rządzi. I jak łatwo było przebrać Olę na karnawał ;)
"Świat Astrid Lindgren" to park rozrywki w Vimmerby w Szwecji . I właściwy cel naszej podroży po tym pięknym kraju.




 

Samo Vimmerby to malutkie, rodzinne miasteczko Astrid , gdzie znajduje się jedyny taki park. Astrid nie zgodziła się na powielanie pomysłu i nie sprzedała praw autorskich do postaci. Może dlatego nie wszyscy ją znają ???
w każdym razie moje i starsze pokolenie Francuzów , Amerykanów , Brytyjczyków czy Niemców, nie szczególnie kojarzy Pippi ( zwaną też Fizią Pończoszanką , Fiffi Brandecier itd itp )

i Vimmerby wersji mini





A samą Astrid też należy cenić i za twóczość, bo któż nie zna Dzieci z Bullerbyn





Emila ze Smaladii, Lotty z ulicy Awanturników








czy Ronji córki zbójnika



a przede wszystkim, że była pionierką w ludzkim traktowaniu dzieci. W każdej opowieści pokazywała, że dzieci nie są złe i nieposłuszne, że nie mają głosu i mają być bezwzględnie posłuszne dorosłym. Że dzieci są i mają być dziećmi - bywają krnąbrne, psotne, kreatywne, zabawne, interesują się ciągle czymś nowym , ciągle coś im się przytrafia i za to mamy je kochać ! że warto też ich słuchać ! i szanować! 
A dzięki nim i nasze życie będzie ciekawsze :) bogatsze ! i bardziej niesamowite :)
bo to dzięki marzeniom mojej , małej dziewczynki znaleźliśmy się w Szwecji
 
 


 
 
 
 
A w parku oczywiście też dobrze się bawiliśmy :)
 
 
 

i dodam tylko ,by kupic  prawdziwa Pippi lalke Ola skaldala pieniazki caly rok
 
 
 

piątek, 18 sierpnia 2017

Pocztowka z Goteborga



Goteborg to ponoć "gorszy" brat Sztokholmu i ponoć niesłusznie. Nie do końca udało nam się to sprawdzić.
Może szkoda , może nie.
 Zamiast dwóch spędziliśmy w nim jeden dzień dzieląc czas pomiędzy to co kręci mamuśkę - czyli militaria i stare forty ,a coś dla dzieci ,czyli Uniwersum.






Kiedy zawędrowaliśmy po najbardziej charakterystyczny budynek Goteborga, Lila Bommen, zwany powszechnie Szminką -mieliśmy 3 minuty na podjęcie decyzji - płyniemy czy nie ;)

Alvs Nya Fasting  zasiegu biletu.
Ahoj przygodo !


Na pewno warto ! wycieczka to sympatyczna, relaksująca , z dala od zgiełku miasta ....
to z tej zatoko , Kattegat , wyplywali Wikingowie na swoje podboje w VIII wieku

















Nastapila potem czesc dla dzieci i Universum- takie szwedzkie Centrum Nauki Kopernik












by przespacerowac sie reprezentatywna Gotaplatsen z posagiem Neptuna , zjesc lody i zmykac z miasta na zaciszna wies szwedzka , gdzie do najblizszych sasiadow , wierzcie mi na slowo , mielismy  1.5 km
















ps .
ponoć by poznać to miasto warto wybrać się na rejs Paddanami - łódeczkami, które pływają licznymi kanałami tego miasta, pod mostkami i mostami ...cóż nam czasu zabrakło ....
dlatego nie wypowiem się czy gorszy czy niegorszy to brat Sztokholmu ....
a do Sztokholmu wezmę was za jakiś czas :)